Ostatnie okruchy

Blade Runner 2049. Krótka recenzja fana oryginału. Wielka, parująca, sentymentalna kupa. Odradzam.

Wszystkie
na Twitterze

Słowo-klucz ‘uzależnienie’

Dzień po napisaniu tekstu o trujących fantazjach Avatara zobaczyłem na ulicy wielki billboard z napisem RELAKS, KTÓRY UZALEŻNIA. To jedna z tych chwil, kiedy człowiek rozgląda się podejrzliwie na boki, czy aby nie jest w ukrytej kamerze jakiegoś wielkiego Truman Show. Ale nie, to jak najbardziej rzeczywistość. Skoro tak, pomyślałem, to pewnie jest to jakaś nowa, społeczna kampania, ostrzegająca przez skutkami przesadnego zatopienia w telewizji. Hm, jak miło, że istnieją tak przytomnie myślące osoby. Niestety, po chwili spadła mi kolejna zasłona z oczu: okazało się, że to jak najbardziej realna reklama nowego kanału telewizyjnego.

Znów zacząłem się zastanawiać, czy świat przypadkiem nie potrzebuje terapii. Przecież wszyscy słyszymy o skutkach uzależnień – i już nie mówię o alkoholu czy narkotykach ale np. o hazardzie i internecie, a szczególnie o uzależnieniu od internetowych gier. Wiele się o tym w ostatnich czasach pisało, więc wydawałoby się, że nie chcemy się uzależniać, bo wiemy, że grozi to ruiną międzyludzkich relacji a czasem nawet całego życia. A przynajmniej kojarzymy słowo „uzależnienie” z czymś patologicznym. Ale nie, gdzieś tam są wpływowi ludzie, którzy uznali, że przedstawienie jakiejś czynności jako uzależniającej jest dla nas atrakcyjne.

Już widzę te możliwości: „Czekolada, która uzależnia”, „Syrop, który uzależnia.” Czy to dalej brzmi atrakcyjnie? Ja to odbieram jako ostrzeżenie. Np. „Minister Zdrowia informuje, że te papierosy uzależniają.” Przyznam się, że bardziej atrakcyjne byłoby dla mnie hasło: „Relaks, który NIE uzależnia”. Pomyślmy o naszej reakcji na slogany „Wódka, która uzależnia” i „Wódka, która nie uzależnia”. Którą byś wybrał? Dlaczego w przypadku telewizji ma to działać inaczej? Czy nasza społeczna świadomość aż tak bardzo odrzuca rzeczywistość, że publiczne namawianie do uzależnienia się trafia w nasze potrzeby? Ktoś tak najwyraźniej pomyślał, i to ktoś, kto nie wypadł sroce spod ogona. To nie jest obietnica typu „Takie fajne, że nie będziesz mógł się oderwać”, która ukrywa kwestię uzależnienia. Coś się zmieniło. To jest otwarte, obsceniczne kuszenie uzależnieniem. Czy już tak bardzo go potrzebujemy, że nie trzeba go przed nami ukrywać a wręcz przeciwnie, można nim kusić? Może narkotykowi dealerzy powinni przemyśleć kwestie marketingowe i nie mówić „coś ty, raz czy dwa ci nie zaszkodzi” ale „słuchaj, świetny towar, jeden strzał i jesteś uzależniony”.

Ale może ja się czepiam. Może moja praca, w której widzę, co uzależnienia robią z ludźmi, zmieniła moją konotację słowa „uzależnienie”. Dlatego proszę Państwa o głos w ankiecie.

Czy tak sformułowany slogan zachęca Cię, czy odpycha?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...
Wyszukiwanie
Słowa-klucze
Facebook