Ostatnie okruchy

"Żyć by nie mógł żaden lud, który by wpierw nie wartościował; jeżeli jednak pragnie się uchować, nie wolno mu wartościować jak sąsiad. (...) Nigdy żaden lud nie rozumiał drugiego, stale dziwowała się jego dusza szaleństwu i złości sąsiada." - F. Nietzsche 1883.

Wszystkie
na Twitterze

Dostaję dużo e-maili z opisem trudnej (albo bardzo trudnej) samotności, wśród ludzi lub bez ludzi – z prośbą o radę, o wskazówkę, o sposób wyjścia z tej pułapki. „Czy warto iść do psychoterapeuty? Co to zmieni?” powtarza się pytanie, jak refren długiego songu o poczuciu beznadziejności. A jak sądzisz – odpowiadam – co będzie się z Tobą działo za pięć-dziesięć lat, jeśli nic nie zmienisz w swoim życiu? Jedna z moich pacjentek podzieliła się się ze mną taką definicją szaleństwa: „Szaleństwo to powtarzanie ciągle od nowa tego samego zachowania, z nadzieją, że tym razem skończy się inaczej.” Lepszej definicji nie słyszałem.

Co masz do stracenia, idąc do terapeuty na konsultację? 100 zł? Co to za suma, jeśli na drugiej szali jest reszta twojego życia? Psychoanalitycy mają na to odpowiedź:  pacjent nie chce się zmienić. Zgodnie z cytowaną definicją: woli spróbować po raz n-ty tego samego. Królestwo za chwilę nadziei. Ja mogę dorzucić cytowaną często anegdotę o człowieku, który miał pretensje do Boga, że ten nie odpowiada na jego modlitwy o wygranie w loterii. Zniecierpliwiony Bóg wyjrzał wreszcie zza chmury i rzekł: Ty mi daj szansę! Kup los!

Kup los. Jeśli uznasz że kontakt z psychologiem jest bez sensu, nic nie tracisz. Za to zyskać możesz bardzo wiele. Resztę twojego życia. Masz coś oprócz tego?

Udostępnij na FB

Pięć komentarzy do “Kiedy psychoterapia?”

  • zbigniewcichon:

    Witam

    100 zł za wizytę i po sprawie ? 300 zł inwestycja duchowa ? I co to już załatwi wszystko ? Toż to terapia być może na lata to proces który może trwać całe życie. I co za wszystko płacić ? Jeśli kogoś stać to tak. Ja wybrałem autoterapie po tym jak psychoterapeutka z pewnego portalu odpisała mi że Radykalne Wybaczanie może mnie sprowadzić na manowce.
    Zresztą czy to wszystko ma sens ? Po lekturze min. : Jiddu Krishnamurti – „Wolność od znanego” trochę inaczej patrzę na świat.

  • joa11:

    Też mnie uderzyło zdanie, że 100 zł to nic za wizytę u terapeuty. Kurcze, dla mnie to wręcz bezczelne. Wiadomo, że psychoterapia to średnio minimum pół roku, minimum raz w tygodniu. Cóż da jedna konsultacja? Nic. Szkoda miejsca i czasu na rozpisywanie się o przeciętnych zarobkach w Polsce oraz możliwościach terapii w ramach NFZ. W tym temacie zapraszam Autora bloga na ziemię, do rzeczywistości.

  • Katarzyna:

    Po przeczytaniu komentarza joa11, chcialabym podzielic sie swoim doswiadczeniem. Sama uczeszczalam na bezplatna terapie okolo 4 lat, najpierw do grupy, potem na spotkania indywidualne raz w tygodniu, a nastepnie 2 razy w miesiacu i na koniec raz w miesiacu. Nie zaplacilam za te terapie ani zlotowki, ale musialam dzwonic do poradni raz w miesiacu, wczesnie rano i umawiac sie na dostepne terminy. Bardzo zalezalo mi na tej terapii, wiec ponosilam trud rannego dzwonienia w dniu zapisow i czekania az Pani odbierze telefon.

    Sa jeszcze darmowe terapie, oczywiscie jest ich coraz mniej, ale prosze szukac.

    Teraz z kolei namawiam na systematyczna terapie, tez bezplatna, kolege – meza i ojca, i on sie miga. Nie ma wymowki, ze musi placic, wiec znajduje milon innych powodow, aby nie podjac wysilku zmiany.

    Pozdrawiam, K.

  • joa11:

    Ja chodzę na terapię w ramach NFZ, wiem, że tak się da. Ale wiem też, że trudno się na taką terapię – szczególnie indywidualną – dostać. Zresztą na grupową też niełatwo. Chodzi mi dokładnie o stwierdzenie, że 100 zł za sesję to „pryszcz” (mimo kontekstu). Według mnie to bardzo drogo – przynajmniej dla przeciętnego zjadacza chleba w tym kraju.

  • Katarzyna:

    Oczywiscie zgadzam sie, ze dla wielu z nas 100zl to duza kwota, ale w moim odbiorze tego tekstu 100zl ma byc raczej furtka do miliona mozliwosci poprawy swojego zycia jaka daje terapia. Jesli jest mozliwosc zmiany na lepsze, to dlaczego nie sprobowac wysuplac tych 100zl i zaczac czerpac satysfakcje z kolejnych lat swojego zycia.

    Kiedys kolega, ktory chodzil na darmowa terapie i ja przerwal, zapytany przeze mnie dlaczego, odpowiedzial, ze moze gdyby musial placic, bardziej by go to motywowalo.

    Z kolei inny chlopak, ktorego znam, pogubil sie pomiedzy zona z jego dzieckiem i kochanka (moja kolezanka) z jego dzieckiem. Zdecydowal sie na platna terapie i aby moc ja oplacic, podjal dodatkowa prace. Z tygodnia na tydzien nie mogl sie doczekac kolejnego spotkania.

    Nie chcialabym, aby to co napisalam zabrzmialo jak polemika, mysle jednak, ze jesli jestesmy do czegos bardzo przekonani, to i 100zl nie stanowi przeszkody niemozliwej do pokonania.

Zostaw komentarz

Wyszukiwanie
Słowa-klucze
Facebook