Archiwa za okres: Czerwiec, 2010

Dostaję dużo e-maili z opisem trudnej (albo bardzo trudnej) samotności, wśród ludzi lub bez ludzi – z prośbą o radę, o wskazówkę, o sposób wyjścia z tej pułapki. „Czy warto iść do psychoterapeuty? Co to zmieni?” powtarza się pytanie, jak refren długiego songu o poczuciu beznadziejności. A jak sądzisz – odpowiadam – co będzie się z Tobą działo za pięć-dziesięć lat, jeśli nic nie zmienisz w swoim życiu? Jedna z moich pacjentek podzieliła się się ze mną taką definicją szaleństwa: „Szaleństwo to powtarzanie ciągle od nowa tego samego zachowania, z nadzieją, że tym razem skończy się inaczej.” Lepszej definicji nie słyszałem.

Co masz do stracenia, idąc do terapeuty na konsultację? 100 zł? Co to za suma, jeśli na drugiej szali jest reszta twojego życia? Psychoanalitycy mają na to odpowiedź:  pacjent nie chce się zmienić. Zgodnie z cytowaną definicją: woli spróbować po raz n-ty tego samego. Królestwo za chwilę nadziei. Ja mogę dorzucić cytowaną często anegdotę o człowieku, który miał pretensje do Boga, że ten nie odpowiada na jego modlitwy o wygranie w loterii. Zniecierpliwiony Bóg wyjrzał wreszcie zza chmury i rzekł: Ty mi daj szansę! Kup los!

Kup los. Jeśli uznasz że kontakt z psychologiem jest bez sensu, nic nie tracisz. Za to zyskać możesz bardzo wiele. Resztę twojego życia. Masz coś oprócz tego?

Zapraszam do gabinetu. Przechodzisz kryzys, mój drogi świecie i czas poddać cię terapii. No ale najpierw obserwacja i diagnoza. Decyzja o podjęciu terapii należy do ciebie.